środa, 24 października 2012

etykietka

Ładnie się odnalazłam, aż za ładnie. Wszystko zaczyna pasować, każdy jest anonimowy. Mogę być kim chcę, dziką przyjemność mi to sprawia. Tylko czasem nie jest to wygodne. Wtedy kiedy sobie przypominam. Tęsknie. Znów za kimś tęsknie, znów mogę powiedzieć, że się boję miłości.
Sny może lepiej niech pozostaną snami a ja zajmę się rzeczywistością. Czas na sążne plany.
Każdy z nas ma taki dzień, w którym chce zmienić wszystko, zaczynając od fryzury ;)))
Kiedy mnie przytulasz, czuję się bezpiecznie. Lubię czuć na sobie Twój wzrok, kiedy mnie dotykasz, kusisz wzrokiem, gestem. Jest pięknie, tylko znów jesteś dalej niż bliżej!
Każdy ma przypisaną etykietkę moja brzmi-wyrachowana, zimna suka. Tylko, że ja się w niej zupełnie nie odnajduję!

wtorek, 2 października 2012

zołza

- Tęskniłaś? - Spytał ściągając z ramienia gitarę.
- Nie, byłam zajęta. - Puściła mu oko i przygryzła dolną wargę. Zeskoczył ze sceny i objął ją w pasie. Zgrabnie mu się wyślizgnęła i kręcąc biodrami wyszła z sali.Nie poszedł za nią. Spokojnie wróciła do domu, rozebrała się. Wzięła długą, odprężającą kąpiel, pijąc herbatę czytała książkę. Zasnęła. Rano odebrała wiadomość "GDZIE ZNIKNĘŁAŚ?!". Miała nadzieję, że zdał sobie sprawę, że nie jest całym jej życiem, lecz tylko jego małą częścią.

czwartek, 27 września 2012

kobieta

- bądź moja!
- nie jestem przedmiotem, lecz kobietą!
- w takim razie bądź moją kobietą. Chcę się obudzić obok Ciebie, patrzeć jak się budzisz, chcę Ci przynieść herbatę do łóżka. W żadnej innej sytuacji nie czułbym się lepiej niż zobaczyć  Twój, uśmiechnięty wzrok zaraz po przebudzeniu, wpatrzony w moją twarz. Jaką rozkoszą byłoby przyglądać Ci się jak się rano śpieszysz, w popłochu wciągasz na biodra spodnie, choć wolę Cię w spódnicy, sięgasz po koszulę, do ręki bierzesz płaszcz, wręcz wybiegasz. A ja za tobą, bo oczywiście nie wzięłaś torebki. Nerwowo wciskasz guzik windy, w międzyczasie zapinając zegarek na przegubie dłoni. Patrzysz na mnie zdenerwowana, znów pozwoliłem Ci pospać, wyłączyłem budzik, ale mimo wewnętrznej irytacji całujesz, mocno, zdecydowanie.

środa, 19 września 2012

kawowe zmiany

Siedząc na dywanie z kubkiem , opierając się bokiem o biurko zastanawia się, dlaczego tak bardzo polubiła te zmiany. Po jej głowie krążą myśli, których nigdy nie odważy się powiedzieć na głos. Uśmiecha się przypominając sobie samą siebie. Kpi z własnych porażek, z osobistych nieudanych przeżyć.Łyk. Zadaje sama sobie pytania jak nauczyciel przy tablicy. Niestety dziś jest nieprzygotowana. Na większość z nich nie zna odpowiedzi, na te nieliczne odpowiedź przychodzi instynktownie, najwidoczniej popełniała ten błąd wiele razy. Karci sama siebie za myśl, że niektóre popełniłaby jeszcze raz i kolejny też, byleby doświadczyć tego samego, równocześnie już wie jakie będą konsekwencje i skutki.  Kolejna porcja płynu. Nagle do niej dociera urywek, strzępek słów wypowiedzianych ze szczerego serca. Przymyka oczy, przywołuje obraz, twarz tej osoby, nie zauważa, kiedy zaczynają płynąć  łzy. Łzy, które są oznaką bezradności, nienawiści i najzwyklejszej w świecie tęsknoty. Tęsknoty, która wydaje się być nie do przezwyciężenia. Ostatni łyk. Na podłodze stawia kubek, podnosi się z czerwonego dywanu, ociera oczy chusteczką. Na nowo chowa w sobie swoje uczucia, znów się uśmiechnie, znów z podniesioną głową pójdzie przed siebie. Wkłada ręce w ciepłe, świeżo wyprasowane rękawy bluzy. Otwiera laptopa, włącza płytę, która zawsze poprawia jej humor, sprawdza skrzynkę, odpisuje krótko, zwięźle, nie zagłębiając się w szczegóły. Otwiera maila, którego nie potrafi usunąć od tak dawna, czyta po raz tysięczny te same słowa, które tak dobrze zna. Na szczęście, ktoś jej potrzebuje, w pośpiechu zamyka okno przeglądarki. Zajmuje się przytulaniem do snu. Poczuła się lepiej, wróciła do siebie, zamknęła okno, ostatni raz popatrzyła na ten sam obrazek, studnia, zielony trawnik, który teraz w kolorze nocy przypomina ciemną plamę. Kładąc się pod koc, tuląc do siebie przytulankę, tak starą, że widoczne są przetarcia, w myślach dziękuje chyba Bogu za te zmiany, tym razem spodziewa się wielu korzyści.

wtorek, 11 września 2012

FOTOGRAFIA

Przeglądała stare zdjęcia, kiedy natrafiła na jedno szczególne. Od razu popłynęły łzy.. Szybko odsunęła odbitkę od twarzy by nie popsuć fotografii, zachłysnęła się własnymi łzami, mimo to wciąż się w nie wpatrywała, opierając się plecami o regał. Zastanawiała się jak się tu znalazło, przecież to album rodzinny, kto z domowników mógł włożyć to właśnie tam. Rękawem rozciągniętego swetra wytarła nos i oczy, zostawiła na nim czarną smugę po tuszu. Wpatrując się w zdjęcie odpaliła papierosa. Zaciągała się mocno, na długo. Łzy po prostu płynęły, przywołały wspomnienia, postanowiła zrobić coś na co nigdy się nie odważyła. Zawsze odkładała nieotwarte dotąd koperty w to samo miejsce. Spod łóżka wysynęła czarne, ręcznie zdobione drewniane pudełko. Otworzyła wieko i wyciągnęła zakurzone listy, przesunęła palcami po kopertach, każda taka sama jak 38 innych, tak samo pachnąca, tak samo krwisto czerwona. Siedząc na łóżku, spalając kolejnego truciciela czytała po raz pierwszy słowa, które nigdy między nimi nie padły. Już nie płakała, szeroko otwierała oczy ze zdumienia. Powoli zaczynała rozumieć jego zachowanie. Po przeczytaniu połowy, kiedy zaczynało świtać, zaczęły drażnić ją wyrzuty sumienia. Jednak kolejna noc bez odrobiny snu dała jej porządnie w kość. Zasypiając wyłączyła budzik, który teraz i tak nie miał po co się męczyć i dzwonić, nie zamierzała wychodzić dziś z domu. Wystukała wiadomość "nie będzie mnie. nadrobię" i zamknęła oczy. Znów śniło jej się to co było przedstawione na znalezionym wśród albumów zdjęciu.

Przepraszam za długą nieobecność!

piątek, 24 sierpnia 2012

Czerwień maluje nas

Czerwona ściana do której tulę się plecami, Twój wzrok przepełniony pożądaniem. Pragniesz mnie, widzę to. Lustrujesz moje ciało, skupiasz się na poszczególnych miejscach. Ślizgasz się po mnie. Robisz krok w przód i Twoja twarz prawie łączy się z moją, przechylasz głowę, górną wargą muskasz moją dolną, do tego układu dołączają nasze ciała, które wspólnie tulą się do ściany. Wyglądamy jak para z obrazka, nikt prócz naszych ścian nie wie co się dzieje między nami. Krzyczymy i kłócimy się milcząc, od naszych oczu odbija się barwa ściany.


Dzień jak dzień. Każdy przeżywa go na SWÓJ sposób, od nas zależy co dobrego dziś zrobiliśmy.