czwartek, 17 maja 2012

zmądrychwstanie

Słów składanie - niedoczekanie
Zmądrychwstanie racz mi dać, Panie
Myślobranie nie w moim stanie
Zdań igranie spisz na kolanie

Tak naprawdę nie musiałabym nic dodawać, oddaje to wszystko co chciałam przekazać, ale... może jest coś więcej? Lekki żal, lekka gorycz. Świadomość siebie nie dodaje animuszu. Potrzeba mi  czegoś więcej. Po pierwsze odpoczynku. Od wszystkiego i każdego, z kolejnym dniem zaczynam się izolować, choć każdy jest kochany, miły i dobry. Nie fair byłoby gdybym odpuściła kiedy jestem prawie na szczycie.
Dzisiejsza gruba, nieprzyzwoita myśl. Nie zdradziłam fizycznie, ale jak jakie ma to znaczenie skoro w głowie już tak? Jaki będzie kolejny krok? Wyprę się wszystkiego? Zmyślę piękną bajkę? Powiem prawdę? Jutro nad tym pomyślę, teraz nadal moje myśli zajmuje w 3/4 co innego niż wyjawianie małych WIELKICH grzeszków.

środa, 16 maja 2012

Ucho!

Wypadłam z gry. Zupełnie straciłam zamiłowanie. Zostały głupie rzeczy, o których chciałabym szybciej zapomnieć.
A może nie chce? Może to tylko głupie myśli, które zaraz znikną?


Otworzyłam dziennik, rok wstecz. Inaczej, zmieniłam sie, nawet pod względem słów przeze mnie używanych. Nie jest super extra hiper zajebiscie. Przyznaje, zdarzało mi sie powiedzieć brzydkie słowa. Jak np dzisiaj. Przestaje myśleć co ktos pomyśli, skoro wiem, ze mam racje u nic złego nikomu nie zrobiłam.
Zauważyłam, ze posty są chaotyczne, inne niz kiedyś. Tylko dlatego, ze pisze je na szybko, bo chce napisać o wszystkim. Mam dużo rzeczy do przekazania a ludzkie te uszy, zaczynaja mieć dosyć moich wywodów. Blog zostaje uchem, do którego mogę szeptać bez końca ;)))

niedziela, 13 maja 2012

Gorzko trawiąc wewnątrz

Be strong like a stone, like u.
Obudziła sie z krzykiem, przerażona, nie wiedziała gdzie podziać wzrok. Wszystko co czuła a starała sie odgadnąć sens, mieszalo, zlewalo sie ze sobą. Cierpiała już nie pierwszy raz. Powiedzieli, ze co ona wie o cierpieniu! Przecież nic jej nie boli, nie doświadczyła żadnej fizycznej krzywdy. Nie wiedziała jak to tłumaczyć, łatwiej bylo stwierdzić, ze to ona nie dorosła do bólu. Dusila wszystko w sobie, rzadko a prawie nigdy nie chwalila sie tym co ktos jej zrobił. Gorzko wszystko trawila wewnątrz. Czasami nie było chwili w ciagu dnia by sie nie bała, nie uronila chociaż kilku łez. Mimo gorszych i lepszych wyrywkow, codziennie modliła sie by już nigdy nie zajmowało to jej głowy, było poza nia.
Dzisiaj mimo jeku, zgrzytania zębami - zapomniała o tym co ja dreczylo i co sprawiało jej psychiczny ból. Pierwszy raz od prawie roku.

poniedziałek, 7 maja 2012

27.04

Z wyświetlacza telefonu patrzą sie na nia dwie zakochane twarze. Uśmiechają sie oboje, oboje w dużych, przeciwsłonecznych okularach. Cofnela sie o rok do tylu - czuła ten wiatr i ciepło słońca, w tle grała dobra muzyka. Przypomniała sobie tamten dzień. Obudziła sie wtulona w duże, umięśnione męskie ramiona, sennie przesunęła ręka po wyrzezbionej sylwetce. Wiedziała, ze on tez dotyka jej napietego brzucha, o który jeszcze tak krzyczał zeszłego wieczoru. Była dumna, wiedziała, ze dopięła swego. Jak zwykle uparcie zgarnela pulę. Wyszła leniwie z łóżka i odkrecila wodę w wannie. Przyszedł do łazienki i patrząc w lustro spytał czy ma dzisiaj ochotę na coś szczególnego. Chciała iść na basen. Zgodził sie, zawsze sie zgadzał. Śniadanie mieli zjeść na miejscu, ale zamiast basenu wybrali jezioro. O tej godzinie nie było tłumów, wybrali miejsce na poboczu, ona robiła spokojnie zdj tafli, lapała słońce... On na kocu robił dla niej kanapkę, na coś stanęła, wbilo jej sie w nogę. Położyła sie na kocu, wyciągnął kamień, posłuchał jakby była mała dziewczynka, pocalowal mała stopę. Uśmiechnął sie a ona wtedy zrobiła zdjęcie. Teraz -znikl.

niedziela, 6 maja 2012

Koniec tematu! Porozmawiamy w domu..

Teatralnie podniosła palec wskazujący w górę, powiedziała magicznych pięć słów. Ucichł jak zaczarowany. Zrozumiał, że zranił a ona nie miała ochoty słuchać już jego bezsensownych zarzutów. Nie zasłużyła, nie zamierzała pokazać łez bądź kłócić się przy ludziach. Powiedziała kilka słów, pomachała dłonią, odwróciła się i poszła. Nie patrząc na nikogo, w uszach grała J, Joplin, jakby woodstock, jakby 69'.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Jej gra

Stała przed lustrem jak kokietka, podkreślała oczy, usta. Duszkiem dopijała swoją kawę. Ostatnie spojrzenie, rozpylone ulubione perfumy, chyba była gotowa. Do torebki wrzucila jeszcze kosmetyczke. Zamknęła po cichu drzwi, choć mieszkała sama.
Spokojnym krokiem udała sie na koniec ulicy. Po chwili udało jej sie złapać taksówkę. Brodaty pan zawiózł ja wprost pod drzwi. Zapłaciła, zostawiła maly napiwek. Odetchnela głęboko, z kolaczacym sercem zapukala do drzwi. Otworzył i wciągnął do środka. Coś chciał powiedzieć, nie pozwoliła. Była steskniona i niecierpliwa. Dziś był jej, grał na jej zasadach. Dotykał tam gdzie chciała.

***

Budząc sie rano już w swoim łóżku, jak codziennie pomyślała, ze to jej gra i w niej liczy sie tylko ona. Jej cele nade wszystko, nikt jej nie przeszkodzi.

piątek, 20 kwietnia 2012

Zmienna kobieta

Wstala i sie zachwiala, nie wiedziała co powiedzieć a może nie było odpowiedzi na to pytanie? W głowie huczały myśli, język odmawiał posłuszeństwa. On patrzył. Spogladal przenikliwie, mial stamowczy wyraz twarzy. Nic sie nie zmieniło podczas 2 lat spędzonych razem. Zawsze trzymał emocje na wodzy, okazywał uczucia w intymnych sytuacjach kiedy przebywali sami. Zaczynając związek potrafili na ulicy przechodzić spokojnie obok siebie, ona nie rzucała sie jak lwica z klami na każdą kobietę, ktora przewrotnie sie uśmiechnęła do JEJ faceta. Należał do niej ale ona bardziej. On rozdawał karty, decydował jak będzie wyglądał och związek, każde spotkanie, jak wypełnić chwile pomiędzy nieobecnością. Odpowiadało jej to. Na ogół trzeźwo myslaca, może despotyczna w normalnych warunkach, przy nim stawała sie cicha, podporządkowana, nie nqrzucala mu swoich racji, prowadziła dyskusje, czasem udawała, że ma być tak jak sobie tego życzy. W duchu prosiła by odpowiedział kontra, na ogół tak było. Stalowe spojrzenie, odrobina czulosci, słodki szept i głos nieznoszacy sprzeciwu... Godziła sie na to, wydawało sie, ze nie może bez tego żyć. A teraz kiedy wszystko dobieglo końca wstala z pełna godności mina zyczyla powodzenia, nawet sie uśmiechnęła i kręcąc biodrami wyszła z knajpy. Był zdziwiony, nawet nie! Był w szoku! Nie chciała wyjaśnień, nie ineteresowalo jej co będzie dalej, on nie zdawał sobie sprawy, ze sytuacja była wymuszona. Nie pojał, ze ona tylko grała mała i potulną sarenke, takie zachowanie pozwalało jej oderwać sie od ciągłego planowania, decydowania, opiekowania sie wszystkimi dookoła.

***

Wyszła i w pośpiechu udała sie w kolejne miejsce by oddać sie pracy. A wieczorem znów ktos potraktuje ja jak bezbronne kobietę.