sobota, 28 września 2013

Zaplanowana I

Mania planowania. Zdecydowanie. 3 miliony karteczek, 157 kopii roboczych w skrzynce, zaplanowane posty na bloga, robienie notatek rozłożone na poszczególne dni. Co z tego, że jestem zaplanowana jak osiągnęłam coś co wydawało mi się "biggest deal ever" i halo zgubiłam moment, w ktorym szukam nowego.
Nadeszła chwila pełna emocji tamtararararraradam podjęłam decyzję/e.
Za rok też będę nowa. 

wtorek, 17 września 2013

ZDRAJCA

Zmieniłam nazwisko. Mimo tego, że na jego nową wersję patrzę się od dłuższego czasu we wszelkich dokumentach (i nie robiło to na mnie żadnego wrażenia) kiedy wystukałam Rowinska w zmianach konta, zapisałam i zobaczyłam swój profil poczułam się jak zdrajca. Pierwszy raz w życiu czuję się źle  w takiej sytuacji. Nigdy nie przeszkadzało mi jak ktoś niepoprawnie wymawiał moje nazwisko czy imię. Poczułam się źle bo sama je napisałam właśnie tak a nie inaczej?
Zastawiam się czy przypadkiem nie przyszło mi żyć innym życiem, wciąż moim, ale nowym?

czwartek, 25 lipca 2013

ZMIANA CZASU

Czas oczekiwania uważam za zamknięty. Rozpoczął się dziś okres działania i pracy! Jestem dziś najbardziej podekscytowaną kobietą w tej części galaktyki i nic nie będzie w stanie tego zmienić.
Dziś mówię "hello my new best year ever" i jest to absolutna prawda.
pozdrawiam

piątek, 19 lipca 2013

Taras, Montenegro, 9:43


W głowie szumią mi cykady, ukryte w krzakach. Czuję, że mam wakacje, ale nie jestem ani odprężona ani spokojna. Staram się do nikogo nie odzywać, żeby nie wywołać burzy. Jestem "stressed, depressed but well dressed" i po raz szósty oglądam serial "sex and the city", po raz 3 czytam książkę o tym tytule, pierwszy raz w oryginale. Sama nie wiem dlaczego, znam to na pamięć, ale uwielbiam. Brakuje mi tylko kawy, albo herbaty. Nie ruszam się ze swojego miejsca, nie chcę pobudzić reszty gości.
Dobrze jest się czasem pozłościć, nie odzywając się do nikogo, a przestać się złościć oglądając STC tym lepiej.
9:49

środa, 10 lipca 2013

koty

Niezdrowo jest spożywać dwa posiłki dziennie, nałogowo sprawdzać maila w przedziale 14:00-23:00 (mniej nałogowo w innych porach), oglądać po raz szósty seks w wielkim mieście a przygotować sobie kieszonkowe wydanie w oryginale na plażę(w przekładzie przeczytane x3). Kompletnie chore jest przeglądanie ofert mieszkań w najdroższych wieżowcach na manhattanie. Jestem osobą, która wszystko planuje. Nie umawiam się z kimś "na za chwilę", a dzisiaj odchodzę od zmysłów nie mogąc przyśpieszyć całego procesu. Nie mogę nic rozpisać, zapisać, za(kurde)notować. Kupiłam zeszyt, który ma mi służyć jako organizator bloga o wymianie, odrobinę poczułam się lepiej. Coś już mogłam zaplanować w zeszycie.

Zostaliśmy sami. Ja i mój zeszyt z kotem simonem, nie chcę bo marnować na pierdoły, na patrzę się na okładkę a z niej patrzą na mnie koty simony.

czwartek, 20 czerwca 2013

Niespodzianka

Przeżyłam najpiękniejsze urodziny i spędziłam je z najwspanialszymi ludźmi. Najbardziej spodobały mi się życzenia, które świadczą o tym, że za rok ktoś będzie tu na mnie czekał.
Dziękuje

wtorek, 18 czerwca 2013

OSTATNIE PERYPETIE PANNY igi

Stres był, łzy i krzyk też. W życiu nie byłam bardziej przerażona i nie bałam się każdej minuty naprzód. Zaciskałam dłonie na chusteczce i modliłam, żeby cofnąć czas o kilka godzin. Byłam cholernie nieuważna, zachowałam się wyjątkowo nieodpowiedzialnie. Do końca życia będę miała to sobie za złe. Zawsze brałam na siebie ochoczo odpowiedzialność za innych. Wydarzenia zeszłego weekendu sprawiły, że teraz piętnaście razy się zastanowię nim znów będę za kogoś odpowiedzialna, zwłaszcza za dziecko.
A to traktuję jak własne (zdania nie zmienię) i rzuciłabym się za nie w ogień. Skoro siostrzana miłość jest tak wielka jak niejedno morze, czy ta prawdziwie matczyna może być w ogóle do czegoś porównana? A może studnia bez dna, która pogłębia się każdego dnia?

Jutro mój dzień. 19 czerwca jestem księżniczką. Nie chcę rycerza w zbroi na lśniącym rumaku, największym prezentem byłoby odebrać maila, po przeczytaniu którego będę świadoma tego, gdzie spędzę kolejny rok swojego życia. Tak strasznie pragnę już wiedzieć, myśleć, że ktoś czeka na mój przyjazd.  
Zawsze czułam się jak księżniczka, kiedy zbliżał się 19.06. Nie musiałam zmywać po obiedzie, nie musiałam nic. Jeden dzień w roku, mógł być zaplanowany tylko przeze mnie. Od września planuję większą część swojego czasu, czasami czuję, że już dawno zaplanowałam całe swoje życie. Coś co mi się śniło, się nagle spełnia. Wszystkim opowiadam, że jutro są MOJE URODZINY, chciałabym poczuć znów, że ten dzień będzie niesamowity, może obwieszczam to wszem i wobec, bo ktoś o mnie zapomniał? Pamiętam, że na tamte życzenia tak mocno czekałam, tak mocno wierzyłam w tą osobę.
Zawiodłam się. Ale też czegoś nauczyłam, możemy się na kimś zawodzić, ktoś może nam robić krzywdę, ale jeśli żywimy do tych ludzi odrobinę czystej, niezepsutej miłości czy innych ciepłych uczuć - zawsze szybko się pozbieramy i staniemy na nogi. Patrzcie na mnie! Nie czekam na życzenia, bo mogę się zawieść, że nie nadejdą.
Złożę je sobie już dziś:
ŻYCZĘ SOBIE SPEŁNIENIA MARZEŃ I SZCZĘŚCIA!